Skąd bierze się bunt? Nieoczywiste przypadki

Kasia 15-latka, przyszła do mnie przysłana przez rodziców z niesamowitą złością na cały świat, jaką tylko nastolatek potrafi wyrazić. Deklarowała, że nienawidzi rodziców, młodszego brata, szkoły, nauki, nawet psa. Działała destrukcyjnie wobec swojego ciała i swojego życia. Rodzice w bezsilności i w ostrym konflikcie z córką, a z czasem i ze sobą nawzajem, gdyż Kasia naprawdę nie przebierała w słowach i czynach. Sami czuli się bezradni w tej sytuacji. Wszystkie znane im sposoby radzenia sobie z taka sytuacją zawiodły.

Rodzice przysłali ją do mnie wierząc, że zdziałam cuda i że to zrobię… tylko ja, niejako bez ich udziału.

Tak, to prawda, w moim gabinecie cuda się często zdarzają, ale zawsze na skutek zrozumienia i zmiany - przy zaangażowaniu wszystkich w rodzinie. Ja daję pełne zrozumienie tego co się zadziało na wszystkich poziomach złożonego i delikatnego tworu jakim jest system rodzinny oraz konieczne narzędzie, sposoby dostosowane zindywidualizowane do jego specyfiki. Jednak zmiana już jest po stronie całej rodziny. Współpraca i to w prawdzie, bez manipulacji, usprawiedliwień, niepotrzebnych masek… daje piorunujący i dynamiczny efekt.

Kasia okazała się dzieckiem niechcianym. Była „wpadką” rodziców początkowo nieakceptowaną. Dopiero jak ochłonęli poukładali się w tym, odnaleźli i zaakceptowali sytuację. Mało kto zdaje sobie sprawę, że dziecko w łonie mamy takie rzeczy odczuwa energetycznie. Tak więc Kasia czuła odrzucenie i co więcej przez całą ciążę żyła w lęku o przeżycie. Po narodzinach dzieci takie często są niespokojne, potrzebują ciągłych dowodów miłości. Mogą być w tym wręcz przesadne, co w rodzicu, który tego nie rozumie, budzi potrzebę tonowania i robi się coraz bardziej zdystansowany, co dziecko odczuwa jako potwierdzenie swoich obaw, że rodzice go nie kochają i tu koło nieszczęścia się zamyka.

Tak właśnie było z Kasią. Reszta jej zachowań była już tylko konsekwencją. Idzie więc lawinowo zazdrość o brata, niechęć do rodziców, którzy w jej oczach faworyzują młodszego, poczucie własnej wartości spada na dno, stąd coraz większe kłopoty w szkole, tam też nie znajduje akceptacji więc nienawiść swą poszerza o kolejne obszary życia, aż staje pod ścianą zwaną „nikt mnie nie kocha, nikt mnie nie rozumie” i życie traci sens. Walka, kłótnie zaczepki córki przez rodziców postrzegane są jako niechciane i wymagające natychmiastowego ukrócenia. Nie rozumieją, że jeśli przestanie działać to znak że się poddała, że Dusza się poddała i wtedy to już nie są żarty, bo na szali stanie jej życie.

Gniew, złość, zaczepki, nieposłuszeństwo… to tylko wołanie dziecka o zmianę, która gdy się nie dokonuje zaczyna na trwałe zakorzeniać się w dziecku i prowadzić do złych wyborów w swoim przyszłym życiu.

Tu rodzice Kasi wzięli odpowiedzialność na równi z Kasią za proces zdrowienia rodziny. Wytłumaczyłam im wszystkie procesy, przyczyny zaczepek i jak skutecznie mają sobie z nimi radzić przy jednoczesnej pracy nad wypełnieniem miłością powstałego u Kasi braku. To niesamowite, bo po trzech miesiącach terapii Kasia stała się promiennym i szczęśliwym dzieckiem, jej patrzenie na rzeczywistość diametralnie się zmieniła, a wtedy zmienia się wszystko. Na początku każdej drogi uzdrowienia każdej sytuacji stoi zrozumienie. Świadomości nie da się przecenić